Poznajmy się lepiej – Mikołaj Rek – architekt

5 października 2020 n3w.mod3l

Mikołaj Rek – architekt

Wszystko zaczęło się jeszcze na studiach, na początku lat 90-tych, gdy w pracowni projektowania miejskiego Prof. Arch. Marka Budzyńskiego uczyliśmy się o zrównoważonym rozwoju, o tożsamości miejsca. Świat zachwycał się wówczas jeszcze modernizmem lat 30-tych lub szedł modnym nurtem rozbuchanego postmodernizmu. Dla nas było ważne powiązanie człowieka z przyrodą, zrównoważone współistnienie, dostosowanie skali architektury, skali miasta do skali człowieka i jego potrzeb, a w tym przenikanie infrastruktury z zielenią w mieście jako wspólnego ekosystemu.

Potem przyszły doświadczenia zagraniczne, stypendium w Paryżu w Ecole D’architecture De Paris Conflans oraz praca w Barcelonie w katalońskiej firmie Trespol, przy projektowaniu Uniwersytetu Katalońskiego oraz Miasteczka Olimpijskiego. A przede wszystkim możliwość (za zarobione własne pieniądze) podróży, po Francji, Hiszpanii, Niemczech, Włoszech, później Anglii, Austrii i Grecji, a nawet rosyjskiej jeszcze Ukrainie.

Bagaż doświadczeń, zaowocował moim dyplomem z urbanistyki, za który dostałem nagrodę Marszałka Województwa Mazowieckiego. Ale jeszcze większym dla mnie wyróżnieniem było zaproszenie mnie, przez mojego promotora Marka Budzyńskiego, do pracy przy projektowaniu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie oraz Sądu Najwyższego na Pl. Krasińskich. Dyskusje studenckie przeradzały się w czyn. Zieleń przekraczała granice ścian budynków, pokrywała dachy. To była absolutna nowość w Polsce. W zastosowaniu nowych technologii konkurowaliśmy z czołówką światową. Szklane schody i pomosty, duże przeszklenia zawieszone na tzw. „szklanych żyletkach”, zastosowanie automatycznych kurtyn przeciwpożarowych, które pozwalały na otwarcie dużych przestrzeni, to był absolutny hitech. Byliśmy gotowi do wejścia w XXI w. z przytupem.

Ale architektura to nie tylko umiejętność procesu twórczego, lecz również ekonomia i polityka. Były więc i niezrealizowane projekty, jak Ambasada Polska w Berlinie, czy projekt Świątyni Opatrzności, która mogła wyglądać inaczej i przyciągać turystów wzorem barcelońskiej Sagrada Familia. Dla nas, zatrudnionych architektów, oznaczało to nowe wyzwania w nowych pracowniach. Ja powróciłem na uczelnię na kolejne trzy lata, tym razem jako asystent Prof. Budzyńskiego.

Dalsze doświadczenie projektowe poszło w kierunku projektowania osiedli mieszkaniowych. Wtapianie się w lokalną architekturę Konstancina-Jeziornej łączyliśmy z prestiżem osiedli, takich jak Kołobrzeska, czy Konstancja. Moje projekty i realizacje domów indywidualnych trafiały na łamy pism „Ładnego Domu”, czy katalogu „Dom Dostępny Muratora”. Otrzymałem wyróżnienie Gazety Wyborczej za projekt Rodzinnego Domu Dziecka. Projekt i realizacja indywidualnego domu w Ołtarzewie /k Ożarowa Maz. Trafił na okładkę pisma „Własny Dom” (8.2012), gdzie poświęcono mu 10 stron pisma na zdjęcia i trzy artykuły, o łączeniu domu z ogrodem jako zewnętrznym salonie. Ów niebanalny dom opisywał również magazyn „Budujemy Dom.” Nie zabrakło też i budynków biurowych, takich jak Villa Metro, przy wyjściu ze stacji Wilanowska, czy Domu Kultury KADR na Mokotowie.

Światowy kryzys nauczył jednak większej pokory w projektowaniu i refleksji nie tylko natury ekonomicznej, ale i wykorzystywania przestrzeni i dostępnych materiałów, z których można budować. Podróż do Chin i pobyt w TianJin oraz w Pekinie, pokazała inne podejście do tworzenia miasta. Równanie z ziemią starych osiedli, na rzecz nowych wież mieszkalnych raczej przeraziło niż zachwyciło. Coraz bardziej zacząłem sobie zdawać sprawę, że świat biegnie w niebezpiecznym kierunku „szuflad mieszkalnych” odchodząc od sensu „domu” jako oazy bezpieczeństwa i poczucia wspólnoty rodzinnej i sąsiedzkiej. Oczywiście takie osiedla mieliśmy już i za tzw. „Komuny”, ale skala i rozmach w budowaniu mrówkowców, niezwykle energochłonnych i bezdusznych, przywołał mi obraz skaczących z nich ludzi.

Może właśnie dlatego zainteresowałem się małą skalą, budownictwem naturalnym, wykorzystującym lokalne materiały, dążąc do tworzenia ekosystemu na skalę pojedynczego człowieka, w zgodzie z naturą i myśleniem o przyszłych pokoleniach, w tym ograniczenie emisji CO2 w procesie budowy i eksploatacji.

Zapraszam do współpracy z naszą pracownią w projektach indywidualnych i gotowych –  Mikołaj Rek